Twoje imię podawane z szacunkiem i dumą
Dziś stało się przysięgą i werblem sumienia
W sercu mocno napiętą i drgającą struną
I wiecznym płomieniem nie do ugaszenia
Za drutami Auschwitz Birkenau niebo było obce
Wszedłeś dobrowolnie w otchłań tego piekła
Gdzie człowiek był numerem, a barak grobowcem
Tylko śmierć i cierpienie się go nie wyrzekła
W raportach skrytych, co zły los odmieni
Zapisałeś prawdę , niczym krzyk śmiertelny
By świat się dowiedział, nim umrze sumienie
Woła do was żołnierz, syn tej krwawej ziemi
Za drutem kolczastym, gdzie szept stał się bronią
A nadzieja tajnym wśród cierpień ukryciem
Potrafiłeś unieść swą żołnierską dłonią
Ciężar większy od strachu o swe własne życie
Jak prosta powinność, chleb łamany w domu
Z wiary, że Polska to więcej niż mapa
Nie pytałeś , czy wrócisz, ryzykiem świadomy
gdy pistolet do głowy przyłoży esesmańska łapa
Uciekłeś stamtąd , nie od odpowiedzialności
Walczyłeś dalej, gdy wojna zamieniła maski
Człowiek , stworzony do życia na wolności
Życie to ból i krew, miłość, cienie i blaski
Lecz wolność nadeszła w obcym mundurze
Ciężka, jak założone świtem żelazne kajdany
Stałeś cicho i prosto w żołnierskiej strukturze
Twardo do końca przyjąłeś zadawane rany
W chłodnej celi czekałeś świadomie wyroku
Śmierć to nie granica, którą honor przekroczy
Po żołniersku, mocno dotrzymałeś jej kroku
Tylko bez łez, zostały zmęczone pod powieką oczy
Padł strzał w piwnicy , cisza na wieczność opada
Błysk światełka ostatni w świadomości miałeś
Dla ciebie, żołnierza śmierć lepsza niż zdrada
Wierności swej Ojczyżnie pięknie dochowałeś