Jako król lasu na swym skromnym tronie
zasiadł na pniu wysokim i w złotej koronie
podparłszy ręką w zadumie blade skronie
spojrzał w daleką przyszłość zieloną
co przed nim stoi w kolorze nadziei
że jeszcze wiele się w tym lesie zmieni
U stóp poddańczo uległy pień leży
w gliniastym podłożu pośród leśnych ścieżyn
a w tle kotary z paproci i jeżyn
stwarzają z należną fantazją bajeczną
poczucie potęgi, niezniszczalność, wieczność
Oparł swą rękę na poręczy tronu
zasłuchany cierpliwie w czystej wody tonu
strumyka, co z góry, jak wodospad z pionu
u stóp swego władcy się łasi i nurza
szemrze pieśń lasów, odwiecznie prawdziwą
uzdrowicielską nie milknącą, żywą
poi ziemię i drzewom nieprzepastnym daje
wyrastać w górę, w niebo i osiągać raje
wzdłuż i wszerz powiększać obszary i kraje
choć wątły , to mocny w swojej sile ducha
bo mądrego ma króla, który go wciąż słucha
Władca wschłuchany w ptactwo leśne różne
to, co jest stałe i lotne podróżne
śpiewają więc na różne tony, posłuszne
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz