Jeszcze słońce wciska się między drzew gałęzie
Te najbogatsze ubrały się w złoto
By wiatr co nimi nieustannie trzęsie
Nie ogołocił ich doszczętnie z nadmierną ochotą
Jeszcze zieleń broni się przed nadchodzącym chłodem
Daje złudną nadzieję owocowym drzewom
Ale jesień już wkracza z piwnym miodem
I kłania po królewsku zachmurzonym niebom
W sadach już pozbierane wszystkie skarby słońca
Zamienione w słodycz śpią w czeluściach szklanych
Lata kres, czas jesieni co obdzieli bez umiaru i końca
Darem w płonących kominkach drzewem opalanych
Nie wszystkie prześpią się w trawach do zimy
Zdają się na łaskę swojej matki ziemi
Złote liście, słomiane wdowy, co się pogubiły
Szukają szczęścia, by swój los odmienić
Zakłócamy im spokój wstępując z szelestem
chwytamy z oddechem napar ich kolorów
Echo nam figlarnie odpowiada - jestem
Pogodzeni z jesienią idziemy bez sporów
Ku jesieni na przeciw spacerem zdążamy
Pamięcią ciepła tego lata otuleni
że od ra
dości słońca, którą teraz mamy
nie boimy się łez deszczu przeziębionej jesieni
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz