wtorek, 9 grudnia 2025

ZŁOTA JESIEŃ

 Jeszcze słońce wciska się między drzew gałęzie

 Te najbogatsze  ubrały się  w złoto

By wiatr co nimi nieustannie trzęsie

Nie ogołocił ich  doszczętnie z nadmierną ochotą


Jeszcze zieleń broni się przed nadchodzącym chłodem

 Daje złudną nadzieję owocowym drzewom

Ale jesień już wkracza z  piwnym miodem

I kłania po królewsku zachmurzonym niebom


W sadach już pozbierane wszystkie skarby słońca

Zamienione w słodycz  śpią w czeluściach szklanych

Lata kres, czas jesieni   co  obdzieli bez umiaru i końca

Darem w płonących kominkach drzewem opalanych



Nie wszystkie prześpią się w trawach do zimy

Zdają się na łaskę swojej matki ziemi

Złote liście, słomiane wdowy, co się pogubiły

Szukają szczęścia, by swój los odmienić


Zakłócamy im spokój wstępując z szelestem

chwytamy z oddechem napar ich kolorów

Echo nam figlarnie odpowiada - jestem

Pogodzeni z jesienią idziemy bez sporów


Ku jesieni na przeciw spacerem zdążamy

Pamięcią ciepła tego lata otuleni

że od ra

dości słońca, którą teraz mamy

nie boimy się łez deszczu przeziębionej jesieni

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz