Małe nieporadne drzewko
Ledwo pokryte drobnymi listkami
Wspina się wszystkimi gałązkami
Instynktownie do słońca, jak matce na kolana
Walczy o światło, ciepło, pogłaskanie
Słoneczną promienną miłość
I dobroć lazurowego nieba
Wszystko, co przychodzi, chce żyć
Pchają się na wyścigi, żeby zdążyć
Bez wyjątku
Mimo wszystko
To właśnie czas zmartwychwstania
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz