W odwiedziny raz do kawki, przyszły dwie zielone żabki
do drzwi lekko zapukały, bo maniery dobre miały
Chwilę w progu zaczekały, kulturalnie przywitały
choć się kawka kokosiła, ale jednak była miła
wciąż uprzejmie uśmiechała, czarnym okiem spoglądała
i bez przerwy coś gadając, do mieszkania zapraszała
Żabki miały dla niej kwiatki, co posiały na rabatki
głównie niezapominajki, bo to kwiatki z ładnej bajki
rosną sobie nad potoczkiem, patrzą na świat żabim oczkiem
kiedy żabki płyną łódką, one śmieją się cichutko
powtarzają wciąż przytomnie, nigdy nie zapomnij o mnie
Kawka zaprosiła żabki i nalała kapkę kawki
i okruszek ciasta dała, żeby lepiej smakowała
Żabki taki zamiar miały, bo uprzejme być zechciały
więc o zdrowie zapytały bardzo grzecznie i serdecznie.
Na w rozmowie przelecialo, że pół dnia to było mało
Wpadły żabki więc na koncept, by urządzić w stawie koncert
kawka zaproszona będzie, miejsce dla niej w pierwszym rzędzie
dyrygentem będzie świerszcz, motyl z ważką powie wiersz
Przyszła kawka zaproszona, elegancko wystrojona
i usiadła w pierwszym rzędzie, z ciekawości, jak to będzie
wpięła sobie kolczyk w ucho, a pod szyję czarną muchę
no i ogon lśniący długi, zaś na skrzydłach złote smugi
Przyszły także i owady, no nie było innej rady
siadły obok bez żenady, wszystkie strojne i pachnące
oraz ptaszki śpiewające, terkocące i gwiżdżące
Wkrótce tłoczno się zrobiło, kawce miło to nie było
Niecierpliwi się widownia, słońce pali , jak pochodnia
a na stawie pośród trawy, brak aktorów, czyli żaby
Wtem na liściach, co pływały, już się żabki pokazały
wystrojone w nenufary, ustawione pięknie w pary
chórem śpiewać rozpoczęły i tak mocno się nadęły
tyle siły w sobie miały, że wspaniały popis dały
Zasluchała się widownia, bo koncerty nie są co dnia
gdy pogoda, deszcz nie leje i nic złego się nie dzieje
Koncert trwał do póżnej nocy, księżyc lśnił już z całej mocy
był, jak rogal chudy, mały, więc mu gwiazdki przyświecały
Żabki nisko się skloniły i tak koncert zakończyły
a widownia - brawo, brawo i na bis wołają żwawo
chociaż wieczór bardzo miły, to się żabki już zmęczyły
Księżyc scenę już ozdobił i spać także postanowił.
Na widowni poruszenie, brak aktorów już na scenie
Brzęczą, buczą, poświstują, pogwizdują, hałasują.
, Już afera, awantura, kawka także jest ponura
Już zgłodniała, ma ochotę, zjeść owada, tę niecnotę
Ptaszki także smak nabrały, zrobił się więc ruch niemały
Szybko się zorientowały i ze wstydu raka spiekły
a owady w czas uciekły
Koncert, uczta to dla ucha, muzycznego łakomczucha
co muzyką karmi ducha, delektuje, karmi , słucha
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz