wtorek, 9 grudnia 2025

KAWKA I ŻABKI

 W odwiedziny raz do kawki, przyszły dwie zielone żabki

do drzwi lekko zapukały, bo maniery dobre miały

Chwilę w progu zaczekały, kulturalnie przywitały

choć się kawka kokosiła, ale jednak była miła

wciąż uprzejmie uśmiechała, czarnym okiem spoglądała

i bez przerwy coś gadając, do mieszkania zapraszała

Żabki miały dla niej kwiatki, co posiały na rabatki

głównie niezapominajki, bo to kwiatki z ładnej bajki

rosną sobie nad potoczkiem, patrzą na świat żabim oczkiem

kiedy żabki płyną łódką, one śmieją się cichutko

powtarzają wciąż przytomnie, nigdy nie zapomnij o mnie

Kawka zaprosiła żabki i nalała kapkę kawki

i okruszek ciasta dała, żeby lepiej smakowała

Żabki taki zamiar miały, bo uprzejme być zechciały

więc o zdrowie zapytały bardzo grzecznie i serdecznie.

Na w rozmowie  przelecialo, że pół dnia to było mało

Wpadły żabki więc na koncept, by urządzić w stawie koncert

kawka zaproszona będzie, miejsce dla niej w pierwszym rzędzie

dyrygentem będzie świerszcz, motyl z ważką powie wiersz

Przyszła kawka zaproszona, elegancko wystrojona 

i usiadła w pierwszym rzędzie, z ciekawości, jak to będzie

wpięła sobie kolczyk w ucho, a pod szyję czarną muchę

no i ogon lśniący długi, zaś na skrzydłach złote smugi

 Przyszły także i owady, no nie było innej rady

siadły obok bez żenady, wszystkie strojne i pachnące

oraz ptaszki śpiewające, terkocące i gwiżdżące

Wkrótce tłoczno się zrobiło, kawce miło to nie było

Niecierpliwi się widownia, słońce pali , jak pochodnia

a na stawie pośród trawy, brak aktorów, czyli żaby

Wtem na liściach, co pływały, już się żabki pokazały

wystrojone w nenufary, ustawione pięknie w pary

chórem śpiewać rozpoczęły i tak mocno się nadęły

tyle siły w sobie miały, że wspaniały popis dały

Zasluchała się widownia, bo koncerty nie są co dnia

gdy pogoda, deszcz nie leje i nic złego się nie dzieje

Koncert trwał do póżnej nocy, księżyc lśnił już z całej mocy

był, jak rogal chudy, mały, więc mu gwiazdki przyświecały

Żabki nisko się skloniły i tak koncert zakończyły

a widownia - brawo, brawo i na bis wołają żwawo

chociaż wieczór bardzo miły, to się żabki już zmęczyły

Księżyc scenę już ozdobił i spać także postanowił.

Na widowni poruszenie, brak aktorów już na scenie

Brzęczą, buczą, poświstują, pogwizdują, hałasują.

, Już afera, awantura, kawka także jest ponura

 Już zgłodniała, ma ochotę, zjeść owada, tę niecnotę

Ptaszki także smak nabrały, zrobił się więc ruch niemały

Szybko się zorientowały i ze wstydu raka spiekły

a owady w czas uciekły

Koncert, uczta to dla ucha, muzycznego łakomczucha

co muzyką karmi ducha, delektuje, karmi , słucha






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz