Raz pan Tomek chciał mieć domek
bo mu się marzyło
gdy był na zielonej łączce
i słońce prażyło
Tak przygrzało mu na głowę
kiedy leżał w trawie
więc uwierzył, że marzenia
spełnią się na jawie
Bowiem ciułał i hakował w pocie dla ojczyzny
lat 30 mu minęło, doczekał siwizny
i ubyło sił, kondycji, tężyzny mężczyzny
Ale przybył mu garb w plecach oraz pot i blizny
Nie odłożył nic na domek, zostały wspomnienia
urząd czyhał już z podatkiem od wzbogacenia
Lecz pan Tomek, nie ułomek
nie wyrzekł się marzeń
wybrał się do znanych banków
Tu znów seria zdarzeń
Od Annasza do Kajfasza uchodził swe nogi
lecz niestety w każdym banku kredyt był za drogi
by mógł Tomek kupić domek, lat spłacać trzydziesci
Toż to prawie stary dziadek, w głowie się nie mieści !
Cóż Tomkowi pozostało, legł na trawie , marzy
byle słonko przygrzewało, coś może się zdarzy !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz